Rowery KTM 2026 – przewodnik po całej kolekcji, segment po segmencie.

Alchimowicz BIKE | lipiec 2026

Hardtaile, fulle, gravele, crossy, szosa i elektryki – co wybrać i dla kogo. Uczciwie, z cenami i wagami.

Coraz częściej słyszymy u nas w sklepie to samo pytanie: „KTM robi rowery? Przecież to marka od motocykli”. Owszem – i to jedno z najczęstszych nieporozumień. Rowery KTM to zupełnie osobna, austriacka historia inżynierii, niezwiązana z motocyklami. Marka produkuje rowery od lat 60. i robi to do dziś – od górskich i elektrycznych, przez gravele, po szosę.

KTM ma fabryczny team, który zobaczysz na trasach Pucharu Świata w MTB. My też jeździmy na tych rowerach na co dzień – i właśnie dlatego mamy je w ofercie od ponad 10 lat. W tym przewodniku przechodzimy przez całą kolekcję 2026 segment po segmencie: co dostajesz, ile to waży, ile kosztuje i – co najważniejsze – do czego dany rower faktycznie się nadaje.

Mała uwaga o cenach: wszystkie kwoty poniżej są orientacyjne, z kolekcji 2026 i zaczynają się „od”. Konkretne modele, wersje kolorystyczne i dostępność zmieniają się w trakcie sezonu – aktualny stan zawsze potwierdzimy telefonicznie lub na miejscu.

1. Hardtaile – górski rower na start i nie tylko

Hardtail, czyli rower górski z amortyzowanym przodem i sztywnym tyłem, to najczęstszy pierwszy wybór w górach. W ofercie KTM jest ich naprawdę dużo – i to w rozpiętości, która pozwala wejść w temat niskim kosztem, a potem rosnąć razem z własnymi umiejętnościami.

Od czego się zaczyna? Podstawowy górski KTM na kołach 29″, aluminiowej ramie, hamulcach hydraulicznych i osprzęcie Shimano to wydatek od ok. 2 500 zł. To rower „do wszystkiego” dla początkującego – w zupełności wystarczy, żeby zacząć.

Kolejny sensowny próg to ok. 3 500 zł. Za te pieniądze dostajesz już amortyzator powietrzny (lżejszy i lepiej pracujący od sprężynowego), 12-rzędowy napęd Shimano Deore i hydrauliczne hamulce Shimano – czyli najnowocześniejsze rozwiązania tam, gdzie mają największe znaczenie. Wyżej w aluminium wchodzi lepszy amortyzator RockShox z blokadą przy kierownicy (przydatną na asfalcie i podjazdach) i osprzęt klasy Shimano XT w układzie 1×12.

Karbon od ok. 5 500 zł. To obecnie jedna z najbardziej atrakcyjnych ofert KTM. Karbon jest sztywny tam, gdzie rozkładają się największe siły przy przyspieszaniu, a jednocześnie pochłania drgania tam, gdzie trzeba – jest komfortowo, rower lepiej przyspiesza i przede wszystkim mniej waży. Podstawowy karbonowy hardtail schodzi w okolice 10–11 kg (aluminiowe ważą zwykle 12–15 kg, w zależności od półki).

Nasza szczera podpowiedź: jeśli myślisz o poważniejszym jeżdżeniu albo startach, karbonowa rama to świetna baza do późniejszych modyfikacji. Dorzucenie sztycy opuszczanej (dropera) to koszt od ok. 800 zł – i za ok. 6 000 zł z hakiem masz lekkiego, karbonowego hardtaila gotowego do zabawy w terenie. Ale dropera spokojnie dołożysz też do tańszego roweru aluminiowego.

2. Fulle – pełne zawieszenie do trudniejszego terenu

Gdy trasy robią się bardziej wymagające – singletracki, korzenie, dziury, dropy – wchodzi pełne zawieszenie. W kolekcji KTM (bez napędu elektrycznego) wyróżniamy dwie główne linie.

Scarp MT – down country / all mountain

Większy skok: 120 mm z przodu i 115 mm z tyłu. To rower, którym na sztywno pokonasz podjazdy (z blokadą amortyzacji przód-tył), a po odblokowaniu i opuszczeniu siodełka szybko zjedziesz w dół. Geometria jest bardziej nastawiona na zjazd – wypłaszczony kąt główki ułatwia pokonywanie korzeni i nierówności. To rower na bardziej wymagające trasy, np. single w okolicach Jagniątkowa. Modele z poprzedniego sezonu na karbonowej ramie i amortyzacji RockShox zaczynają się już od ok. 8 500 zł (ale to pojedyncze sztuki, nie pełna rozmiarówka).

Scarp Master – XC / cross country do ścigania

Mniejszy skok: 100 mm. To typowy rower do ścigania w maratonach i wyścigach cross country – przede wszystkim lekki. Nasza ekipa jeździ na Scarpach od kilku sezonów: sporo przejechanych maratonów, okoliczne single i jedno ważne podsumowanie – świetne prowadzenie – zawieszenie naprawdę robi robotę.

W obu liniach zasada jest ta sama: tańsze wersje na ramie aluminiowej, droższe na karbonowej (sztywniej, lepsze tłumienie drgań, niższa waga). Najwyższe modele – Prime, Exonic – schodzą z wagą do ok. 10 kg dzięki elektronicznym przerzutkom, karbonowym kołom i osprzętowi. U nas dostępne są też same framesety (rama z amortyzatorami), jeśli chcesz złożyć rower komponent po komponencie pod siebie, lub możemy spersonalizować gotowy model. A całość dopracujemy bike fittingiem.

3. Gravele – jeden rower na szosę, szuter i przygodę

Gravel to najbardziej uniwersalny rower w tym zestawieniu. W tym roku KTM mocno przebudował ramę pod kątem geometrii – kierownica jest ustawiona wyżej względem siodła, więc łapiesz znacznie wygodniejszą pozycję. Na długich dystansach, supermaratonach czy całodniowych wycieczkach robi to ogromną różnicę.

Kolekcja nazywa się Gravelator. Podstawowe modele mają ramę aluminiową, ale już z karbonowym widelcem i hamulcami tarczowymi, plus mnóstwo mocowań na torby – idealne pod bikepacking. Taki gravel zaczyna się od 3 999 zł i to solidna baza, żeby zacząć przygodę albo wystartować w zawodach gravelowych.

Wyżej wchodzą ramy karbonowe od ok. 8 500 zł – lżejsze, sztywniejsze, z osprzętem od Shimano GRX 2×10 aż po elektroniczne 1×12, z ukrytym schowkiem pod bidonem. To rower dla tych, którzy chcą się ścigać w ultramaratonach albo szukają czegoś naprawdę lekkiego na gravelowe wypady, np. w Izerach czy Jakuszycach.

Aluminium czy karbon? To nie jest „lepszy-gorszy”, tylko „do czego”. Rama aluminiowa ma większą wytrzymałość przy mocowaniu bagażnika i cięższych toreb – lepsza pod długie wyprawy i bikepacking. Karbon sprawdzi się, gdy chcesz się ścigać na krótszych dystansach i nie planujesz obładowywać roweru.

4. Crossy – wygodny rower do miasta i lekkiego terenu

Rower crossowy to połączenie szosy, roweru górskiego i trochę miejskiego. Kiedyś bardzo popularny, dziś częściowo ustąpił miejsca gravelom – ale wciąż ma swoich zwolenników i konkretne zastosowanie. To wybór dla kogoś, kto jeździ głównie po asfalcie, czasem zjedzie na szutrową ścieżkę czy lekki teren, i przede wszystkim ceni wygodę.

Kolekcja to X-Life Cross. Pozycja jest znacznie bardziej wyprostowana niż w gravelu, kierownica z mostkiem skierowana do góry, ergonomiczne chwyty i miększe siodełko. Z przodu amortyzowany widelec (mniejszy skok niż w rowerze górskim, ale wystarczający, by wytłumić nierówności) – w gravelu widelec jest zwykle sztywny, i to główna różnica. Ramy są tu głównie aluminiowe: rower ma być uniwersalny i praktyczny, z możliwością zamocowania błotnika czy bagażnika.

Napęd bardzo uniwersalny: trzy tarcze z przodu i 8–10 z tyłu, z szerokim zakresem przełożeń – i na podjazd, i żeby rozpędzić się na szosie. To rower do spokojnego zwiedzania i codziennych dojazdów, a nie do jazdy w ostrym, twardym terenie. Jeśli szukasz najwygodniejszego roweru na rekreacyjne jeżdżenie – to jest właśnie ten.

5. Szosa – Revelator, czyli KTM na asfalt

Krótka szczerość na start: w momencie nagrywania szosowe KTM-y były u nas wyprzedane, a w środku sezonu ciężko je już domówić – dlatego na filmie w roli szosy występuje Cannondale (o którym opowiemy osobno). Ale ofertę KTM znamy i chcemy ją przybliżyć – pojedyncze sztuki wciąż można kupić.

Szosowa kolekcja KTM to Revelator. Ceny zaczynają się w okolicach 8 000 zł i sięgają kilkudziesięciu tysięcy. To głównie ramy karbonowe (aluminiowy jest w zasadzie jeden model) – aero, z przewodami schowanymi wewnątrz ramy i geometrią do wygodnego jeżdżenia. Osprzęt od mechanicznej grupy Shimano 105 po elektroniczne Dura-Ace; pod koniec poprzedniego sezonu KTM miał świetną promocję na wersję z elektronicznym 105 w okolicach 10 000 zł – warto wypatrywać czegoś podobnego.

Jak jeżdżą? Sztywne tam, gdzie trzeba – przy przyspieszaniu rama nie „ucieka” na boki – a przy tym ładnie pochłaniają drgania. Jeździmy na nich i spokojnie stawiamy je obok topowych marek. Waga: podstawowy model ok. 9–9,5 kg, najwyższe schodzą poniżej 7 kg (koła karbonowe, elektroniczne grupy – które w szosie goszczą już od dawna i sprawdzają się znakomicie).

6. Elektryki – Macina i spółka, od miasta po góry

E-bike to u KTM ogromny i najszybciej rosnący segment. Rowery elektryczne są dziś praktycznie w każdej kategorii: miejskie, gravelowe, crossowe i – z największym wyborem – górskie. KTM bazuje głównie na silnikach Bosch, czyli sprawdzonej technologii napędu i baterii. Silnik jest umieszczony centralnie w korbie, a baterię można wyjąć i zabrać do domu na ładowanie – wygodne, gdy mieszkasz w bloku.

Miejskie i SUV-y: od ok. 12 000 zł do nawet ok. 30 000 zł, głównie na ramach aluminiowych. Coraz popularniejszy jest typ SUV – połączenie roweru górskiego z miejskim: wygodna pozycja, szeroka opona, mocniejszy silnik i większa bateria. Gruba opona wybacza krawężniki i nierówności, daje komfort i poczucie bezpieczeństwa – świetnie sprawdza się też w mieście.

Górskie elektryki (największy wybór): podstawowe hardtaile na aluminiowej ramie i baterii 500 Wh od ok. 10 000 zł; wyższe modele z baterią 800 Wh pozwalają przejechać nawet ponad 100 km. Waga takich rowerów to ok. 22–25 kg.

Lekkie elektryki: osobna kategoria dla tych, którzy chcą połączyć rower analogowy z delikatnym wspomaganiem. Karbonowa rama, lżejszy silnik Bosch SX i mniejsza bateria dają wagę ok. 16–18 kg. Taki rower prowadzi się dużo bliżej „naturalnego” roweru – dlatego często wybierają go osoby szukające zwinnego, nieprzytłaczającego masą elektryka.

Przykład z ekspozycji – Macina Lycan: rower na kołach 27,5″, skierowany do osób niższego wzrostu, z pełnym zawieszeniem, dużą baterią 800 Wh i silnikiem Bosch 5. generacji (120 Nm). Waga ok. 25 kg, cena ok. 20 699 zł. Jest też wersja na kołach 29″ w podobnej specyfikacji – nieco cięższa, dla tych, którzy wolą większe koła.

Ważna uwaga o prowadzeniu: cięższy elektryk prowadzi się inaczej niż lekki rower – wspomaganie daje mnóstwo plusów, ale przy zakrętach warto mieć w głowie ten zapas masy. I pamiętaj: wszystkie legalne elektryki odcinają wspomaganie przy 25 km/h – różnica między modelami leży w wyważeniu i konstrukcji, nie w prędkości.

Dlaczego KTM, a nie „rower z marketu”?

KTM to austriacka marka z długą tradycją, sprawdzona przez zawodników i przez nas samych. Płacisz trochę więcej niż za rower marketowy – ale w zamian dostajesz jakość, realną gwarancję i markę, która dba o klienta również po zakupie. Wszystkie reklamacje, które do tej pory rozwiązywaliśmy, zostały rozpatrzone pozytywnie – KTM stara się, żeby każdy użytkownik był zadowolony. Nie zostajesz sam z problemem.

Zajrzyj do nas albo napisz. Każdy rower składamy, regulujemy i sprawdzamy przed wydaniem, oferujemy bike fitting, żeby dopasować go do Ciebie, a jeśli chcesz wymienić komponenty – też to zrobimy. Ofertę tego, co aktualnie mamy na stanie, znajdziesz na www.alchimowiczbike.pl. Czegoś nie ma? Zapytaj – najczęściej uda się zamówić, a jak nie, dobierzemy coś z innych marek.

Alchimowicz Bike

Moniuszki 1B, 58-506 Jelenia Góra

tel. (+48) 534 303 153  ·  sklep@alchimowiczbike.pl

Pon.–pt. 9:00–18:00

Sprawdź ofertę na żywo – przymierz się do rowerów, przetestuj i porozmawiaj. Najłatwiej zrozumieć różnice, kiedy poczuje się je na trasie.